Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Transgresje Festiwal | Wilhelm Bras
17627
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-17627,page-child,parent-pageid-17620,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,qode-title-hidden,side_area_uncovered_from_content,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-9.4.1,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive
Wilhelm Bras

Wilhelm Bras / Lautbild

(Paweł Kulczyński)

Paweł Kulczyński to zapalony budowniczy elektronicznych instrumentów analogowych. Autor niebanalnych koncertów plenerowych oraz instalacji dźwiękowych. Postać coraz bardziej rozpoznawalna na scenie muzyki elektronicznej, zarówno eksperymentalnej, jak i tanecznej.

Postać szeroko znana na scenie elektronicznej muzyki niezależnej oraz w kręgach miłośników brzmień eksperymentalnych. Występując jako Wihlem Bras artysta zdecydował się przekuć swe niszowe doświadczenia w nieco bardziej przystępną i zrytmizowaną formę, zachowując jednak charakterystyczny dla siebie pazur i wybujałe, choć surowe brzmienia. Efektem pracy Kulczyńskiego jest płyta/kaseta o romantycznym tytule “Wordless Songs by the Electric Fire”, wydana przez oficynę Mik Musik (2013) oraz kaseta sygnowana jako Lautbild pt. „Proletkult” (2014). Jego najnowsze dzieło to monumentalny album „Visionaries & Vagabonds” opublikowany wiosną 2015 r. na płycie CD.

Repetytywne sekwencje kreowane przez Kulczyńskiego uchylają furtkę do organicznego świata sprężystych hałasów, karkołomnych wolt i zgrzytów. Występował z koncertami w Europie i USA. Artysta znany jest również z realizacji sonicznych rzeźb, instalacji dźwiękowych oraz działań typu sitespecific.

Lautbild – kolejne muzyczne wcielenie Pawła Kulczyńskiego, który wciąż stara się okiełznać niepokorną strukturę oraz brzmienie i zbliżyć do nieco szerszej publiczności, prawdopodobnie po raz kolejny z powodzeniem jedynie częściowym. Podobny cel przyświeca jego działaniom pod szyldem Wilhelm Bras, które wprowadzają rytm do analogowo-sonorystycznych wolt i zgrzytów. Tam pomimo wysiłków efekt pozostaje wciąż zdecydowanie na terytorium awangardowym. Lautbild ma ostatecznie zerwać z trudnymi dźwiękami, przynosząc tandetę i ukojenie, udaje mu się to jednak połowicznie, głównie dzięki porzuceniu własnoręcznie budowanego instrumentarium. O ile bowiem poszczególne dźwięki przybierają formę częściej spotykaną, to całość ponownie wskazuje na wyraźnie mylne wyobrażenie o szerzej akceptowanych standardach w muzyce tanecznej – ku jawnej uciesze jej peryferiów.